poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 4

                                                    VIOLETTA
Bal miną bez żadnych komplikacji.Nudno i ponuro.Gdy rano się obudziłam poszłam do łazienki ,zrobiłam poranne czynności i założyłam  to.Poszłam zrobić dla nas śniadanie dla mnie i dziewczyn.Nareszcie niedziela ,dzień w którym mam wolne.Umówiłam się z Leonem na spacer po parku,nie wiem co założyć.Poszłam do pokoju i wybrałam kilka zestawów ten ,ten i ten .Postanowiłam ubrać strój nr.1.Naszykowałam ciuch i dodatki ,po wszystkim poszłam do kuchni.Były już tam wszystkie dziewczyny.
-Hej Naty ,hej Lu.-One do mnie się uśmiechnęły i ruszyły do pokoju się przebrać.
-A mi to już nie powiesz dzień dobry .Przecież ja jestem wielka Step ,gwia..
-Stop!Skąd wzięłaś ten strój-Powiedziałam zła.Naszykowałam go przecież na spacer.
-A wisiał na wieszaku w pokoju.-I oblała go specjalnie truskawkowym sokiem.
-To to moja sukienka ,oddawaj.-Krzyczałam a ona mnie uderzyła oddałam jej.I tak zaczęła się wojna.Dziewczyny próbowali nas rozdzielić ,jednak na nic.Później przyszły Fran ,Cami ,Emma i Lara.Też próbowali nas rozdzielić.Po 5 minutach przyszli chłopaki bo usłyszeli jakieś krzyki.Gdy nas zobaczyły zaczęły robić to co reszta.Dopiero Maxi odciągną mnie a Marco tą żmiję.Przecież dobrze wiedziała że zakładam te strój ,bo jak wczoraj mówiłam im ,przed jakimi ciuchami nie mogę się zastanowić.
-To ona ,ona ukradła mi ten strój i do tego go oblała sokiem-Powiedziałam zła.Jednak oni zajmowali się Stephanią która miała letko podbite oko .A ja ,wszędzie siniaki i do tego krew z nosa.Wściekła uciekłam do pokoju.Płakałam ,nie interesują się mną.Ona już dużo mi zrobiła ,np.:powiedziała dziewczyną że kiedyś pożałuję że się urodziła.Ja już dłużej nie mogę.Spytam się dyrektora czy mogę gdzie indziej mieszkać.Wyjęłam walizkę ,w trakcie pakowania usłyszałam że ktoś wchodzi do pokoju .Odwróciłam się i zobaczyłam wszystkich.
-Dlaczego ją uderzyłaś-Zapytała Fran
-Francesca przecież wcal..-Chciał jako jedyny mnie bronić.
-Nie uderzyłam ,jak mi nie wierzycie to nie moja sprawa.Wyprowadzam się .Dziewczyny zawiodłam się na was ,przecież mnie znacie od dzieciństwa a wy mi nie wierzycie-Łza poleciała mi po poliku.Im zmieniły się miny na smutne.Ja szybko się spakowałam,wzięłam walizkę i wyszłam.Po drodze Leon się do mnie przyłączył.Pocieszał mnie i ocierał łzy.Jednak to nie pomagało.Od teraz to już nie moi przyjaciele.

Dzieki.

Dziękuję kochani za 110 wyświetleń.Mam bloga ok.miesiąca a już tyle osób weszło na ten beznadziejny blog.Dziękuję jeszcze raz.