Miłość czy przyjaźń
niedziela, 21 września 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
1 rozdział
Hejo witam was!Dziś mój pierwszy rozdział ,mam nadzieje że się spodoba.Nie jest za długi bo pomysły wypadają mi z głowy.A oto rozdział.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Do szkoły wszedł Leon z różami w ręku.Podchodził do każdej dziewczyny po kolei i wręczał jej róże.Poczekałam z Lu 5 min a Verdas podszedł do nas wręczył swojej siostrze róże ,a do mnie się uśmiechną ,popatrzył na wielki jeszcze bukiet i wyciągnął z samego środka lizak w kształci serca.
-Wesołego Walentego drogie panie- Ludmi się zaśmiała a ja zarumieniła .Leon odszedł rozdawać dalej róże i mrugając do mnie.
-Uuu ktoś się zakochał- Krzyknęła na całą szkołę.Ja zatkałam jej buzie ręką.
-Wcale nie ,po prostu twój brat jest słodki - Szepnęłam do niej ,ona już miała odpowiedzieć kiedy zadzwonił dzwonek .Poszłam z Luśką na historie.Usiadłam koło niej w ławce i czekałyśmy na nauczycielkę.Gdy lekcja się zaczęła robiłam notatki.
-Od Leona-Szepnęła mi Lu podając złożoną kartkę.Rozłożyłam ją i zaczęłam czytać.
"Idziemy po lekcjach na spacer?"
Popatrzyłam na Verdasa a on mi posłał jeden ze swoich zniewalających uśmiechów.Wyrwałam kartkę z końca zeszytu i zaczęłam pisać.
"No ba .Widzimy się przed szkołą "
Złożyłam kartkę i podałam Lu a ona dalej .
Zadzwonił ostatni dzwonek dziś.Wyszłam przed szkołę i usiadłam na ławce czekając na Leona.
-Zgadnij kto to?-Rozpoznałam te perfumy.
-Leon ,idziemy-Zapytałam a on pokiwał głową rozmawialiśmy o wszystkim i niczym.Zatrzymała mnie mała informacja na słupku informacją o konkursie.Osoba która wyśle najśmieszniejsze zdjęcie z wakacji wygra 5 osobową wycieczkę do Londynu na miesiąc oraz pozna same One direction.
-Wracamy-Zapytał Verdas pokazując swój zegarek z godziną 21:00.Pokiwałam głową na "TAK"i ruszyłam .Dziś piątek więc jutro wolne od szkoły.Musze powiedzieć Lu o tym konkursie.Po 10 min byliśmy już na miejscu.Weszłam do domu a za mną Leon poszliśmy do kuchni.
-Kto dziś robi kolacje-Zapytałam wyjmując sok bananowy.
-Fede- Odpowiedział zabierając mi sok i pijąc z gwinta ,ja korzystając z okazji złapałam za dół i popchnęłam do góry czego skutkiem było wylanie soku na twarz Leon.On odkaszlając popatrzył na mnie złowrogo i powiedział.
-Radze ci uciekać-Ja nie czekając rzuciłam się do ucieczki ale to nic nie dało Leon mnie złapał i położył na kanapie, zaczął mnie gilgotać.Śmiałam się tak głośno że Ludmiła i Federico przyszli na dół. Gdy było już po wszystkim Fede poszedł robić kolacje,po 30 min zawołał nas.Wszystko wyglądało rewelacyjnie ,gdy zjadłam a Lu posprzątała poszłam na górę się przyszykować do spania.W łazience rozebrałam się do naga i peszłam pod prysznic namydliłam ciało czekoladowym żelem a włosy wiśniowym szamponem.Wyszłam z kabiny i powycierałam ciało zielonym ręcznikiem ,włosy wysuszyłam i ubrałam sweet piżamę z kotkiem w okularach .Poszłam do pokoju rozejrzałam się po nim i posądziłam że muszę zrobić tu renamęt.Przykryłam się kołdrą i zgasiłam lampkę po chwili morfeusz wziął mnie w swoje objęcia.<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Helo laski!
To mój 1 rozdział mam nadzieje że się podoba starałam się .Liczę na komy.
2 komentarze -2 rozdział
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Do szkoły wszedł Leon z różami w ręku.Podchodził do każdej dziewczyny po kolei i wręczał jej róże.Poczekałam z Lu 5 min a Verdas podszedł do nas wręczył swojej siostrze róże ,a do mnie się uśmiechną ,popatrzył na wielki jeszcze bukiet i wyciągnął z samego środka lizak w kształci serca.
-Wesołego Walentego drogie panie- Ludmi się zaśmiała a ja zarumieniła .Leon odszedł rozdawać dalej róże i mrugając do mnie.
-Uuu ktoś się zakochał- Krzyknęła na całą szkołę.Ja zatkałam jej buzie ręką.
-Wcale nie ,po prostu twój brat jest słodki - Szepnęłam do niej ,ona już miała odpowiedzieć kiedy zadzwonił dzwonek .Poszłam z Luśką na historie.Usiadłam koło niej w ławce i czekałyśmy na nauczycielkę.Gdy lekcja się zaczęła robiłam notatki.
-Od Leona-Szepnęła mi Lu podając złożoną kartkę.Rozłożyłam ją i zaczęłam czytać.
"Idziemy po lekcjach na spacer?"
Popatrzyłam na Verdasa a on mi posłał jeden ze swoich zniewalających uśmiechów.Wyrwałam kartkę z końca zeszytu i zaczęłam pisać.
"No ba .Widzimy się przed szkołą "
Złożyłam kartkę i podałam Lu a ona dalej .
Zadzwonił ostatni dzwonek dziś.Wyszłam przed szkołę i usiadłam na ławce czekając na Leona.
-Zgadnij kto to?-Rozpoznałam te perfumy.
-Leon ,idziemy-Zapytałam a on pokiwał głową rozmawialiśmy o wszystkim i niczym.Zatrzymała mnie mała informacja na słupku informacją o konkursie.Osoba która wyśle najśmieszniejsze zdjęcie z wakacji wygra 5 osobową wycieczkę do Londynu na miesiąc oraz pozna same One direction.
-Wracamy-Zapytał Verdas pokazując swój zegarek z godziną 21:00.Pokiwałam głową na "TAK"i ruszyłam .Dziś piątek więc jutro wolne od szkoły.Musze powiedzieć Lu o tym konkursie.Po 10 min byliśmy już na miejscu.Weszłam do domu a za mną Leon poszliśmy do kuchni.
-Kto dziś robi kolacje-Zapytałam wyjmując sok bananowy.
-Fede- Odpowiedział zabierając mi sok i pijąc z gwinta ,ja korzystając z okazji złapałam za dół i popchnęłam do góry czego skutkiem było wylanie soku na twarz Leon.On odkaszlając popatrzył na mnie złowrogo i powiedział.
-Radze ci uciekać-Ja nie czekając rzuciłam się do ucieczki ale to nic nie dało Leon mnie złapał i położył na kanapie, zaczął mnie gilgotać.Śmiałam się tak głośno że Ludmiła i Federico przyszli na dół. Gdy było już po wszystkim Fede poszedł robić kolacje,po 30 min zawołał nas.Wszystko wyglądało rewelacyjnie ,gdy zjadłam a Lu posprzątała poszłam na górę się przyszykować do spania.W łazience rozebrałam się do naga i peszłam pod prysznic namydliłam ciało czekoladowym żelem a włosy wiśniowym szamponem.Wyszłam z kabiny i powycierałam ciało zielonym ręcznikiem ,włosy wysuszyłam i ubrałam sweet piżamę z kotkiem w okularach .Poszłam do pokoju rozejrzałam się po nim i posądziłam że muszę zrobić tu renamęt.Przykryłam się kołdrą i zgasiłam lampkę po chwili morfeusz wziął mnie w swoje objęcia.<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Helo laski!
To mój 1 rozdział mam nadzieje że się podoba starałam się .Liczę na komy.
2 komentarze -2 rozdział
wtorek, 26 sierpnia 2014
prolog
Postanowiłam że napisze nową historie a oto prolog.
Violetta.
Obudziły mnie promienie słońca ,dziś walentynki!Popatrzyłam na budzik i zobaczyłam 5:00 wow za wcześnie ,ale i tak nie zasne.Wstałam i powlekłam się do łazienki.Rozebrałam się i weszłam do kabiny po wszystkim wytarłam ciało i wysuszyłam włosy zrobiłam makijaż i założyłam wcześniej przygotowane ciuchy.Zeszłam na dół zrobić śniadanie.Skoro dziś walentynki to poświęcę się i dla każdego zrobię inne śniadanie.I po godzinnej pracy wyszły rezultaty to dla mnie ,to dla Lu ,to dla Leona a to dla Fede .Powoli każdy z chodził na dół najpierw Leon gdy zobaczył śniadanie które podpisałam jego imieniem od razu oczy mu się zaświeciły.Później Fede i powtórzyła się historia na końcu zeszła Lu.
-Ślicznie wyglądaż , jedz szybko- Pochwaliłam ją.
-Nawzajem kochana- Uśmiechnęła się szeroko.Gdy każdy zjadł wybraliśmy się do szkoły.Tylko Leon powiedział że zaraz przyjdzie .Dziś impra walentynkowa już nie mogę się doczekać ,tak rozmyślałam ,że nie zauważyłam że jestem na miejscu poszłam z luśką do szafek.Gdy wyciągneliśmy potrzebne książki poplotkowaliśmy troche ale przeszkodził nam......
<<<<<<<<<<<<<<<<<
Wiem krótki ale to prolog.
piątek, 8 sierpnia 2014
Wracam !!
Hejo kochani wiem że dawno mnie tu nie było ,ale nie miałam pomysłów.A teraz wracam ze zdwojonymi siłami.Pozdrawiam osoby które jak na razie komentowały czyli:Vivien Verdas ,Leontta MIVida oraz moja kochana zboczona Żelkami Naćpana Natalia.Kocham was dziewczyny.
Dziś napisze jeszcze 5 rozdział i mam nadzieje że będzie chociaż 1 kom.
No to tyle papa kochani.
Dziś napisze jeszcze 5 rozdział i mam nadzieje że będzie chociaż 1 kom.
No to tyle papa kochani.
poniedziałek, 12 maja 2014
Rozdział 4
VIOLETTA
Bal miną bez żadnych komplikacji.Nudno i ponuro.Gdy rano się obudziłam poszłam do łazienki ,zrobiłam poranne czynności i założyłam to.Poszłam zrobić dla nas śniadanie dla mnie i dziewczyn.Nareszcie niedziela ,dzień w którym mam wolne.Umówiłam się z Leonem na spacer po parku,nie wiem co założyć.Poszłam do pokoju i wybrałam kilka zestawów ten ,ten i ten .Postanowiłam ubrać strój nr.1.Naszykowałam ciuch i dodatki ,po wszystkim poszłam do kuchni.Były już tam wszystkie dziewczyny.
-Hej Naty ,hej Lu.-One do mnie się uśmiechnęły i ruszyły do pokoju się przebrać.
-A mi to już nie powiesz dzień dobry .Przecież ja jestem wielka Step ,gwia..
-Stop!Skąd wzięłaś ten strój-Powiedziałam zła.Naszykowałam go przecież na spacer.
-A wisiał na wieszaku w pokoju.-I oblała go specjalnie truskawkowym sokiem.
-To to moja sukienka ,oddawaj.-Krzyczałam a ona mnie uderzyła oddałam jej.I tak zaczęła się wojna.Dziewczyny próbowali nas rozdzielić ,jednak na nic.Później przyszły Fran ,Cami ,Emma i Lara.Też próbowali nas rozdzielić.Po 5 minutach przyszli chłopaki bo usłyszeli jakieś krzyki.Gdy nas zobaczyły zaczęły robić to co reszta.Dopiero Maxi odciągną mnie a Marco tą żmiję.Przecież dobrze wiedziała że zakładam te strój ,bo jak wczoraj mówiłam im ,przed jakimi ciuchami nie mogę się zastanowić.
-To ona ,ona ukradła mi ten strój i do tego go oblała sokiem-Powiedziałam zła.Jednak oni zajmowali się Stephanią która miała letko podbite oko .A ja ,wszędzie siniaki i do tego krew z nosa.Wściekła uciekłam do pokoju.Płakałam ,nie interesują się mną.Ona już dużo mi zrobiła ,np.:powiedziała dziewczyną że kiedyś pożałuję że się urodziła.Ja już dłużej nie mogę.Spytam się dyrektora czy mogę gdzie indziej mieszkać.Wyjęłam walizkę ,w trakcie pakowania usłyszałam że ktoś wchodzi do pokoju .Odwróciłam się i zobaczyłam wszystkich.
-Dlaczego ją uderzyłaś-Zapytała Fran
-Francesca przecież wcal..-Chciał jako jedyny mnie bronić.
-Nie uderzyłam ,jak mi nie wierzycie to nie moja sprawa.Wyprowadzam się .Dziewczyny zawiodłam się na was ,przecież mnie znacie od dzieciństwa a wy mi nie wierzycie-Łza poleciała mi po poliku.Im zmieniły się miny na smutne.Ja szybko się spakowałam,wzięłam walizkę i wyszłam.Po drodze Leon się do mnie przyłączył.Pocieszał mnie i ocierał łzy.Jednak to nie pomagało.Od teraz to już nie moi przyjaciele.
Bal miną bez żadnych komplikacji.Nudno i ponuro.Gdy rano się obudziłam poszłam do łazienki ,zrobiłam poranne czynności i założyłam to.Poszłam zrobić dla nas śniadanie dla mnie i dziewczyn.Nareszcie niedziela ,dzień w którym mam wolne.Umówiłam się z Leonem na spacer po parku,nie wiem co założyć.Poszłam do pokoju i wybrałam kilka zestawów ten ,ten i ten .Postanowiłam ubrać strój nr.1.Naszykowałam ciuch i dodatki ,po wszystkim poszłam do kuchni.Były już tam wszystkie dziewczyny.
-Hej Naty ,hej Lu.-One do mnie się uśmiechnęły i ruszyły do pokoju się przebrać.
-A mi to już nie powiesz dzień dobry .Przecież ja jestem wielka Step ,gwia..
-Stop!Skąd wzięłaś ten strój-Powiedziałam zła.Naszykowałam go przecież na spacer.
-A wisiał na wieszaku w pokoju.-I oblała go specjalnie truskawkowym sokiem.
-To to moja sukienka ,oddawaj.-Krzyczałam a ona mnie uderzyła oddałam jej.I tak zaczęła się wojna.Dziewczyny próbowali nas rozdzielić ,jednak na nic.Później przyszły Fran ,Cami ,Emma i Lara.Też próbowali nas rozdzielić.Po 5 minutach przyszli chłopaki bo usłyszeli jakieś krzyki.Gdy nas zobaczyły zaczęły robić to co reszta.Dopiero Maxi odciągną mnie a Marco tą żmiję.Przecież dobrze wiedziała że zakładam te strój ,bo jak wczoraj mówiłam im ,przed jakimi ciuchami nie mogę się zastanowić.
-To ona ,ona ukradła mi ten strój i do tego go oblała sokiem-Powiedziałam zła.Jednak oni zajmowali się Stephanią która miała letko podbite oko .A ja ,wszędzie siniaki i do tego krew z nosa.Wściekła uciekłam do pokoju.Płakałam ,nie interesują się mną.Ona już dużo mi zrobiła ,np.:powiedziała dziewczyną że kiedyś pożałuję że się urodziła.Ja już dłużej nie mogę.Spytam się dyrektora czy mogę gdzie indziej mieszkać.Wyjęłam walizkę ,w trakcie pakowania usłyszałam że ktoś wchodzi do pokoju .Odwróciłam się i zobaczyłam wszystkich.
-Dlaczego ją uderzyłaś-Zapytała Fran
-Francesca przecież wcal..-Chciał jako jedyny mnie bronić.
-Nie uderzyłam ,jak mi nie wierzycie to nie moja sprawa.Wyprowadzam się .Dziewczyny zawiodłam się na was ,przecież mnie znacie od dzieciństwa a wy mi nie wierzycie-Łza poleciała mi po poliku.Im zmieniły się miny na smutne.Ja szybko się spakowałam,wzięłam walizkę i wyszłam.Po drodze Leon się do mnie przyłączył.Pocieszał mnie i ocierał łzy.Jednak to nie pomagało.Od teraz to już nie moi przyjaciele.
Dzieki.
Dziękuję kochani za 110 wyświetleń.Mam bloga ok.miesiąca a już tyle osób weszło na ten beznadziejny blog.Dziękuję jeszcze raz.
niedziela, 11 maja 2014
Rodział 3
"W twoich oczach widzę świat w kolorach.
W twoich ramionach poznałam miłość.
Widzi we mnie ona to samo?
Chce on ze mną być?
Powiedz mi że ty bijesz dla mnie też.
Czujemy to oboje, serce nam to mówi
i ucho słyszy delikatny nasz szept. "
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Leon <3
Promienie słońce bezczelnie mnie budzą.Nie mając wyboru wyturlałem się z łóżka i na kolanach poszłam do łazienki.Ubrałem strój do bieganie i wyszedłem na podwórko.Biegałem myśląc o Violettcie.Ostatnio śni mi się w nocy,że trzymamy się za rękę i spacerujemy po parku.Te sny są coraz bardziej dziwne.Może Viola jest piękna ,miła,delikatna po prostu przeciwieństwo mojej dziewczyny ale i tak ją kocham najbardziej na świecie.Wyciągnąłem mój telefon i zobaczyłem że jest już 12:00.Miałem zawracać ale zauważyłem coś czego nigdy w życiu nie chciałem zobaczyć ,łzy momentalnie spłynęły mi po policzku.Biegłem ile sił w nogach do mojego pokoju.Gdy byłem na miejscu położyłem się na łóżku i płakałam w poduszkę.Po 10 minutach przyszli do mnie chłopaki,usiedli obok mnie i pocieszali.
-Leon ,stary co jest ,co się stało?
-Step ,ona ,ona ..
-Co ona!-Krzyknął Maxi
-Bo jaaa ..jak co ranno poszedłem biegać i po drodze zobaczyłem jąąą ...jakk ...jak ...jak ona całowała się z jakimś fagasem a później poszła z nim do samochodu!!!!!!!!-Krzyknąłem jąkając się.
-Sary ona nie była ciebie warta-Pocieszał Marco
-Ale ja ją kochałem
-Wiemy...a pójdziesz dziś na bal?-Zadał pytanie Fede
-Muszę.
-No to chodźcie,musimy kupić marynarki-Zawiadomił nas Maxi.Ja jeszcze się przebrałam i poszedłem z nimi .Po wszystkim poszliśmy do domu się przebrać i ruszyliśmy po dziewczyny.
VIOLETTA
Jest już 15:00.Poszłam się przebrać ,umalować i zrobić fryzurę.Pomagałyśmy sobie z dziewczynami.Emma,Lara,Fran i Cami przyszły do nas z swoimi rzeczami.O dziwo Stephani jeszcze nie ma,ciekawe dla czego.Gdy była 16:40 usłyszeliśmy pukanie.
LEON
Zapukaliśmy do ich drzwi.Najpierw byliśmy w pokoju Emmy i innych ale ich tam nie było więc pewnie są tu.Już Maxi miał jeszcze raz zapukać ale usłyszeliśmy stukot szpilek .Otworzyły nam dziewczyny.Opadła mi kopara na ich widok ,ale nie na tylko mi reszcie też buzia opadła.Lu miała na sobie to i to .Cami to i to .Fran to .Emma to i to .Naty to .Lara to i to i Violetta miała to , to i to .Każdy wziął swoją partnerkę pod rękę ,w moim przypadku była to Violetta i ruszyliśmy na bal.
W twoich ramionach poznałam miłość.
Widzi we mnie ona to samo?
Chce on ze mną być?
Powiedz mi że ty bijesz dla mnie też.
Czujemy to oboje, serce nam to mówi
i ucho słyszy delikatny nasz szept. "
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Leon <3
Promienie słońce bezczelnie mnie budzą.Nie mając wyboru wyturlałem się z łóżka i na kolanach poszłam do łazienki.Ubrałem strój do bieganie i wyszedłem na podwórko.Biegałem myśląc o Violettcie.Ostatnio śni mi się w nocy,że trzymamy się za rękę i spacerujemy po parku.Te sny są coraz bardziej dziwne.Może Viola jest piękna ,miła,delikatna po prostu przeciwieństwo mojej dziewczyny ale i tak ją kocham najbardziej na świecie.Wyciągnąłem mój telefon i zobaczyłem że jest już 12:00.Miałem zawracać ale zauważyłem coś czego nigdy w życiu nie chciałem zobaczyć ,łzy momentalnie spłynęły mi po policzku.Biegłem ile sił w nogach do mojego pokoju.Gdy byłem na miejscu położyłem się na łóżku i płakałam w poduszkę.Po 10 minutach przyszli do mnie chłopaki,usiedli obok mnie i pocieszali.
-Leon ,stary co jest ,co się stało?
-Step ,ona ,ona ..
-Co ona!-Krzyknął Maxi
-Bo jaaa ..jak co ranno poszedłem biegać i po drodze zobaczyłem jąąą ...jakk ...jak ...jak ona całowała się z jakimś fagasem a później poszła z nim do samochodu!!!!!!!!-Krzyknąłem jąkając się.
-Sary ona nie była ciebie warta-Pocieszał Marco
-Ale ja ją kochałem
-Wiemy...a pójdziesz dziś na bal?-Zadał pytanie Fede
-Muszę.
-No to chodźcie,musimy kupić marynarki-Zawiadomił nas Maxi.Ja jeszcze się przebrałam i poszedłem z nimi .Po wszystkim poszliśmy do domu się przebrać i ruszyliśmy po dziewczyny.
VIOLETTA
Jest już 15:00.Poszłam się przebrać ,umalować i zrobić fryzurę.Pomagałyśmy sobie z dziewczynami.Emma,Lara,Fran i Cami przyszły do nas z swoimi rzeczami.O dziwo Stephani jeszcze nie ma,ciekawe dla czego.Gdy była 16:40 usłyszeliśmy pukanie.
LEON
Zapukaliśmy do ich drzwi.Najpierw byliśmy w pokoju Emmy i innych ale ich tam nie było więc pewnie są tu.Już Maxi miał jeszcze raz zapukać ale usłyszeliśmy stukot szpilek .Otworzyły nam dziewczyny.Opadła mi kopara na ich widok ,ale nie na tylko mi reszcie też buzia opadła.Lu miała na sobie to i to .Cami to i to .Fran to .Emma to i to .Naty to .Lara to i to i Violetta miała to , to i to .Każdy wziął swoją partnerkę pod rękę ,w moim przypadku była to Violetta i ruszyliśmy na bal.
Subskrybuj:
Posty (Atom)